Header

Artykuły

Anita Pałys

Zdolność Unii Europejskiej do zawierania umów międzynarodowych

  1. Podmiotowość Unii Europejskiej jako organizacji

Fundamentalnym elementem, dzięki któremu uznaje się organizacje międzynarodowe za podmioty prawa międzynarodowego jest podmiotowość prawnomiędzynarodowa.  W szerokim znaczeniu oznacza to, że podmiotem prawa międzynarodowego jest ten, kto może mieć uprawnienia lub obowiązki oraz może bezpośrednio je zaciągać.[1] Przejawem podmiotowości prawnomiędzynarodowej jest przede wszystkim prawo do utrzymywania stosunków międzynarodowych, z czego możemy wyróżnić: a) zdolność traktatową (ius contrahendi, ius tractatuum), b) czynne i bierne prawo legacji (ius legationis), c) zdolność do uczestniczenia w organizacjach międzynarodowych. Traktat o Unii Europejskiej nie stanowi expressis verbis, iż Unia Europejska posiada osobowość prawną. Tezy, iż Unia Europejska jest podmiotem prawa międzynarodowego udowadniają przepisy Traktatu o Unii Europejskiej oraz Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej:

  • Art. 3 ust. 2 TfUE – przyznanie Unii Europejskiej wyłącznej kompetencji do zawierania umów międzynarodowych, jeżeli ich zawarcie zostało przewidziane w akcie ustawodawczym Unii lub jest niezbędne do umożliwienia Unii wykonywania jej wewnętrznych kompetencji lub w zakresie, w jakim ich zawarcie może wpływać na wspólne zasady lub zmieniać ich zakres,
  • Art. 220 TfUE – określający formy współpracy międzynarodowej Unii Europejskiej z Organizacją Narodów Zjednoczonych oraz jej organami wyspecjalizowanymi oraz Radą Europy, Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz Organizacją Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (wyżej wskazane organizacje zostały wskazane bezpośrednio w omawianym artykule) oraz innymi organizacjami międzynarodowymi. Ponadto obowiązek utrzymywania właściwych stosunków z organizacjami międzynarodowymi spoczywa na wysokim przedstawicielu Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz Komisji Europejskiej,
  • Art. 18 ust. 2 TUE – wymieniony przepis stanowi o kompetencji wysokiego przedstawiciela, który prowadzi wspólna politykę zagraniczną i bezpieczeństwa Unii,
  • Art. 32 TUE – przepis omawia instytucje współpracy pomiędzy Państwami Członkowskimi oraz stanowi o obligatoryjnej współpracy misji dyplomatycznych Państw Członkowskich i delegatur Unii w państwach trzecich i przy organizacjach międzynarodowych.

Wyżej wymienione przepisy są przykładami, gdzie odnajdujemy elementy charakterystyczne dla podmiotowości prawnomiędzynarodowej. Zatem mogę śmiało stwierdzić, iż Unia Europejska jest podmiotem prawa międzynarodowego.

  1. Miejsce umów międzynarodowych w hierarchii źródeł prawa Unii Europejskiej

W związku z faktem, iż Unia Europejska jest podmiotem prawa międzynarodowego, posiada prawo zawierania umów międzynarodowych. Potwierdza to orzeczenie TSUE w sprawie 22/70 Commission of the European Communities v. Council of the European Communities: „[…] Wspólnota posiada kompetencje do wchodzenia w stosunki umowne z państwami trzecimi w całej sferze zadań określonych przez traktat. To uprawnienie wyrasta nie tylko z wyraźnego upoważnienia przez traktat, lecz może również wypływać z innych postanowień traktatu i aktów przyjętych przez organy Wspólnot w zakresie dopuszczalnym przez postanowienia traktatu[…].”[2] W systemie aktów prawnych Unii Europejskiej mamy do czynienia z dwoma kategoriami: a) prawem pierwotnym, do którego możemy zakwalifikować, m.in. traktaty założycielskie, protokoły do traktatów, ogólne zasady prawa oraz b) prawo pochodne, czyli akty prawne przyjmowane przez instytucje Unii Europejskiej, np. rozporządzenia, dyrektywy. Umowy międzynarodowe zawierane przez Unię Europejską znajdują się między prawem pierwotnym a prawem pochodnym i nie należą do żadnej z tych kategorii. Jak stanowi art. 216 ust. 2 TfUE umowy międzynarodowe zawarte przez Unię wiążą jej instytucje oraz Państwa Członkowskie.

  1. Procedura zawierania umów międzynarodowych przez Unię Europejską

Postępowanie dotyczące zawierania umów międzynarodowych przez Unię Europejską z państwami trzecimi oraz organizacjami międzynarodowymi zostało uregulowane w art. 216 – 218 TfUE (włącznie).

Inicjatywa do zawarcia umowy międzynarodowej należy do Komisji na podstawie ogólnej kompetencji do reprezentowania UE. Instytucją upoważnioną do podjęcia rokowań, wydania wytycznych negocjacyjnych oraz upoważnioną do podpisywania i zawierania umowy jest Rada, która w całej procedurze stanowi większością kwalifikowaną (z pewnymi wyjątkami). Komisja Europejska przedstawia swoje zalecenia Radzie, która podejmuje decyzję upoważniającą do podjęcia rokowań oraz mianującą negocjatora lub przewodniczącego zespołu negocjatorów Unii Europejskiej, w zależności od przedmiotu umowy. Zgodnie z procedurami komitetowymi zalecenia opracowywane są przez właściwe służby Komisji Europejskiej po skonsultowaniu się z ekspertami krajowymi. Jeżeli umowa międzynarodowa dotyczy wyłącznie bądź w szczególności wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, wysoki przedstawiciel Unii do spraw zewnętrznych przedkłada Radzie swoje zalecenia dotyczące umowy. TfUE stanowi, iż Rada może kierować wytyczne do negocjatora Unii oraz wyznaczyć specjalny komitet, w konsultacji z którym należy prowadzić rokowania. Kiedy rokowania dobiegną końca Rada, na wniosek negocjatora, przyjmuje decyzję upoważniającą do podpisania umowy, a w szczególnych przypadkach, do tymczasowego jej stosowania przed jej wejściem w życie. Na wniosek negocjatora, Rada przyjmuje decyzję w sprawie zawarcia umowy. Z wyjątkiem przypadków, gdy umowy dotyczą wyłącznie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, Rada przyjmuje decyzję w sprawie zawarcia umowy 1) po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego w następujących przypadkach:

  • układy o stowarzyszeniu,
  • umowa dotycząca przystąpienia Unii do europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności,
  • umowy, które tworzą specyficzne ramy instytucjonalne przez organizację procedur współpracy,
  • umowy mające istotne skutki budżetowe dla Unii,
  • umowy dotyczące dziedzin, do których stosuje się zwykłą procedurę prawodawczą lub specjalną procedurę prawodawczą, jeżeli wymagana jest zgoda Parlamentu Europejskiego,

2) po konsultacji z Parlamentem Europejskim w innych przypadkach.

Termin na wyrażenie swojej opinii przez Parlament Europejski określa Rada, biorąc pod uwagę pilność sprawy. Jeżeli Parlament Europejski nie przedłoży opinii Radzie w stosownym terminie, Rada może samodzielnie stanowić o zawarciu umowy międzynarodowej.

Jak było wspomniane, podczas całej procedury Rada stanowi większością kwalifikowaną. Może jednak stanowić jednomyślnie, jeżeli umowa dotyczy dziedzin, w której do przyjęcia aktu Unii wymagana jest jednomyślność, jak również w przypadku układów o stowarzyszeniu oraz umów, o których mowa w artykule 212 TfUE, z państwami kandydującymi do przystąpienia. Rada stanowi również jednomyślnie w przypadku umowy dotyczącej przystąpienia Unii do europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Decyzja dotycząca zawarcia takiej umowy wchodzi w życie po jej zatwierdzeniu przez Państwa Członkowskie, zgodnie z ich odpowiednimi wymogami konstytucyjnymi.

Zawieranie umów międzynarodowych przez Unię Europejską podzielone jest na trzy etapy:

1) Komisja składa podpis pod tekstem umowy z zastrzeżeniem podjęcia późniejszej decyzji przez Radę. Przedstawia Radzie dwie propozycje aktów – jedną z podpisem i drugą – stwierdzającą zawarcie umowy,

2) Komisja podejmuje decyzję dotyczące podpisania umowy. Ponadto tymczasowe stosowanie mające na celu przyspieszenie zastosowania, może wynikać z: postanowień decyzji o podpisaniu; umowy tymczasowej podpisanej równocześnie,

3) Komisja przyjmuje decyzję dotyczącą właściwego zawarcia umowy, oznaczającą ratyfikację umowy. Dla porozumień mieszanych procedura przyjęcia łączy się z procesem ratyfikacji przez każde państwo członkowskie, zgodnie z jego zasadami konstytucyjnymi.

Państwo Członkowskie, Parlament Europejski, Rada lub Komisja mogą uzyskać opinię Trybunału Sprawiedliwości w sprawie zgodności przewidywanej umowy z Traktatami.  W przypadku negatywnej opinii Trybunału, przewidywana umowa nie może wejść w życie, chyba że nastąpi jej zmiana lub rewizja Traktatów.

O wszystkich etapach procedury jest informowany Parlament Europejski.

  1. Problem kompetencji wyłącznych i dzielonych przy procedurze zawierania umów międzynarodowych przez Unie Europejską

Umowy międzynarodowe zawierane przez Unię Europejską dotyczą konkretnej dziedziny. Jak stanowi TUE oraz TfUE Unia Europejska posiada kilka rodzajów kompetencji. Są to: kompetencje wyłączne (są określone w art. 3 TfUE), kompetencje dzielone z Państwami Członkowskimi (wymienione w art. 4 TfUE) oraz kompetencje koordynujące (zostały zawarte w art. 6 TfUE). Zasadą jest, iż dziedzina będąca przedmiotem umowy międzynarodowej, decyduje o ilości stron zawierających umowę międzynarodową. Jeżeli przedmiotem umowy międzynarodowej jest dziedzina należąca do kompetencji wyłącznej Unii Europejskiej, wtedy stroną umowy jest wyłącznie Unia jako organizacja. Natomiast, kiedy dziedziną pochodzi z kręgu kompetencji dzielonych (przykładowo: ochrona konsumentów, czy  energia), wtedy to stronami umowy są Unia Europejska i Państwa Członkowskie. Takie umowy nazywane są umowami mieszanymi. W takim przypadku takie umowy wymagają akceptacji nie tylko przez Unię Europejską i podmiot trzeci, ale również wymagają ratyfikacji przez wszystkie Państwa Członkowskie.[3]

  1. Podsumowanie

Umowy międzynarodowe zawierane przez Unię Europejską nie należą ani do aktów prawa pierwotnego, ani aktów prawa pochodnego. Jednak muszą być one zgodne z postanowieniami Traktatów. Procedura dotycząca zawierania umów międzynarodowych przez Unię Europejską jest wyodrębniona w sposób szczególny w TfUE, tzn. uregulowana jest w oddzielnym rozdziale, który nie ma powiązania z aktami prawnymi stanowionymi przez organy Unii Europejskiej. Umowy międzynarodowe są „narzędziem”, dzięki któremu realizowane są cele Unii, zawarte w TUE. Prawo do zawierania umów międzynarodowych przez Unię Europejską wskazuje na to, jak „otwartą” na współpracę z innymi podmiotami prawa międzynarodowego jest Unia Europejska.


[1] Menkes J., Wasilkowski A., Organizacje międzynarodowe. Prawo instytucjonalne, Kraków 2006, s. 136,

[2] Wyrok TS z dnia 31 marca 1971 roku w sprawie nr 22/70 Commission of the European Communities v. Council of the European Communities,

[3] Niedźwiedź M., Umowy międzynarodowe mieszane w świetle prawa Wspólnoty Europejskiej, Warszawa 2004

Monika Zaleska

Interpretacja wielojęzycznego prawa unijnego

Wstęp

„Większość problemów na świecie ma charakter gramatyczny. Nie byłoby procesów, gdyby nie spory o interpretację prawa, a większość wojen wynika z braku umiejętności jasnego wyrażania konwencji i traktatów książąt.”[1] Ten cytat, żyjącego w XVI wieku francuskiego filozofa Michela de Montaigne, znakomicie oddaje naturę problemów związanych z interpretacją wielojęzycznego prawa Unii Europejskiej (dalej UE, Unia). W tej pracy oprócz teoretycznych aspektów wielojęzyczności w UE omówione zostaną problemy, będące jej skutkiem, a także sposoby ich rozwiązywania, które wykorzystuje Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej TSUE, Trybunał Sprawiedliwości, Trybunał) w toku swoich prac.

Wielojęzyczność – aspekty teoretyczne

Wielojęzyczność w UE charakteryzuje się nie tylko niespotykaną nigdzie indziej liczbą języków urzędowych (aż 23 języki), ale przede wszystkim zasadą równości pomiędzy tymi językami[2]. Oznacza ona, że wszystkie autentyczne wersje językowe[3] danego aktu prawnego mają taką samą moc prawną, są prawnie skuteczne i wywołują ten sam skutek. Ich status i wartość interpretacyjna jest również taka sama.[4] Mają one taką samą wagę, niezależnie od liczby mówiących tymi językami obywateli czy od wielkości kraju, w którym są używane.[5] Teoria ta opiera się na kilku założeniach i fikcjach, które są często podważane przez krytyków.

Pierwszym z założeń, do których odwołuje się ta zasada, jest tzw. teoria tekstów oryginalnych. Według niej wszystkie teksty autentyczne danego aktu prawnego są oryginałami, bez względu na sposób ich tworzenia (kilka wersji językowych równolegle czy tłumaczenie z jednego/dwóch języków na inne) i czas kiedy powstały.[6]

Drugie z założeń to tzw. jedność wielojęzycznego aktu prawnego, która mówi, że wszystkie teksty autentyczne danego aktu prawnego zawierają to samo znaczenie i pozostają względem siebie w relacji współzależności.[7]

Mimo, iż opierają się one na fikcjach np. fikcja ekwiwalentnych oryginałów, fikcja jednoczesnego tworzenia wszystkich wersji językowych czy fikcja identyczności tekstów autentycznych, to jednak właśnie tylko dzięki nim możliwe jest stosowanie prawa UE w obecnym kształcie, a ponadto zostaje podkreślona równość pomiędzy państwami członkowskimi UE.

Wielojęzyczność – kwestie problematyczne

Dodanie każdego nowego języka mnoży jednak trudności, znacznie zwiększa koszty, komplikuje zarówno tworzenie prawa jak i jego interpretację.[8] Można wskazać kilka problemów, które mają swoje źródło w specyfice prawa Unii Europejskiej.

Wielość wersji językowych wiąże się z nieuchronnymi rozbieżnościami miedzy nimi. Czasami ich powodem są pomyłki techniczne lub translatorskie. Jednak częściej wynikają one z samej natury języków, różniących się od siebie semantycznie, gramatycznie i składniowo.  Jak twierdzi Eugene Nida[9] nie ma dwóch identycznych języków, a zatem nie mogą istnieć dwie absolutnie identyczne wersje jednego tekstu (a tym bardziej 23 absolutnie identyczne wersje). Dlatego też w prawie UE dopuszczalne jest istnienie niewielkich różnic składniowych i stylistycznych, dopóki oddają one taką samą treść prawną. Problem powstaje natomiast, gdy w grę wchodzą bardziej istotne różnice, takie jak[10]:

-        Użycie w jednej/kilku wersjach terminu niemającego znaczenia lub o znaczeniu niejasnym, podczas gdy terminy w pozostałych wersjach są jasne, np. art. 5 ust. 2 lit. a) rozporządzenia z maja 2000 r. o postępowaniach w sprawie niewypłacalności[11]: wersja angielska – „mortgage”; wersja niemiecka – „Hypothek”; wersja polska – „zastaw hipoteczny”, w momencie, gdy w polskim porządku prawnym nie funkcjonuje takie pojęcie.

-        Użycie w jednej/kilku wersjach terminu wieloznacznego, podczas gdy terminy w innych wersjach są jednoznaczne, np.: art. 13 rozporządzenia z maja 2000 r. o postępowaniach w sprawie niewypłacalności[12], gdzie angielski termin „act” oznaczający tutaj czynność prawną, został przetłumaczony jako „dokument”, a  nikt nie zwrócił uwagi, że wersja niemiecka jest jednoznaczna, bo używa terminu „Handlung”.

-        Użycie w jednej/kilku wersjach terminu o szerszym znaczeniu, niż to które wynika z pozostałych wersji.

-        Posłużenie się w jednej/kilku wersjach kategorią, która nie występuje w pozostałych lub pominięcie pewnej kategorii, np.: art. 7 ust. 1 rozporządzenia z maja 2000 r. o postępowaniach w sprawie niewypłacalności[13]: wersja angielska – „the seller’s rights”; wersja niemiecka – „die Rechte des Verkäufers”; wersja polska – uzasadnione prawa zbywcy”.

-        Istnienie oczywistej sprzeczności między różnymi wersjami językowymi, np.  art. 4 Protokołu w sprawie roli parlamentów narodowych[14]: wersja polska -  „sześć tygodni”; wersja angielska – “An eight-week period ”; wersja niemiecka – „acht Wochen“.[15]

Problemy interpretacyjne wynikają również z tego, że poszczególne państwa członkowskie oprócz różnych języków urzędowych, posiadają także odrębne systemy/kultury prawne, a co za tym idzie także odrębny język prawny.[16] Istnieje również możliwość, że państwa posługujące się tym samym językiem, będą stosowały odmienną terminologie prawną. Doskonałym przykładem państw mających ten sam język urzędowy, a zróżnicowany język prawny, są Austria i Niemcy.[17]

Należy również pamiętać, że mimo iż podstawy prawa unijnego mają swoje korzenie w europejskiej tradycji prawnej, to jednak należy je traktować jako autonomiczny system prawny[18], który posługuje się własną siatką pojęciową i własnymi zasadami (tzw. pojęcia wspólnotowe „community nations”[19]). Dokonując wykładni dlatego też trzeba mieć na uwadze, że nawet jednakowo brzmiące pojęcia w danym języku urzędowym mają inne znaczenie prawne w obrębie UE. Wiele terminów ma także silne zabarwienie ekonomiczne lub należy do terminologii technicznej, co też powoduje potrzebę ich jednolitej wykładni na terenie całej UE.

Wymóg jednolitej wykładni prawa a wielojęzyczność

Na straży jednolitego stosowania prawa w całej Unii stoi Trybunał Sprawiedliwości. Ze względu na wskazane powyżej problemy, stosuje on obecnie wykładnię językową jedynie jako punkt wyjścia do przeprowadzenia dalszych ustaleń.

Wynikająca z danego przepisu norma nie powstaje tylko w drodze prostego „odkodowania” (jak ma to miejsce podczas tradycyjnego pozytywistycznego podejścia do prawa), ale jest także rozwijana z użyciem argumentacji pozajęzykowych. TSUE (częściej Rzecznicy Generalni) stosuje w razie napotkania różnic między tekstami autentycznymi metodę porównawczą[20] i podkreśla, że dany tekst nie może być poddany wykładni w izolacji.[21] I chociaż sytuacja taka zmusza adresatów danego prawa do stosowania zasady „ograniczonego zaufania” wobec tekstów prawnych sformułowanych we własnym języku i co za tym idzie godzi to w pewnym sensie w zasadę pewności prawa, to jednak jest to konieczne do zapewnienia jednolitego stosowania prawa unijnego.[22]

Trybunał stwierdza także, że każdy przepis, który budzi semantyczne wątpliwości, powinien być umieszczany w szerszym kontekście i interpretowany w świetle całokształtu przepisów („totality of the provisions”),[23] a więc że powinna być stosowana wykładnia kontekstualna. Co za tym idzie elementy prawa pierwotnego powinny być interpretowane w świetle całości, a prawo wtórne w świetle przepisów traktatowych oraz umów międzynarodowych, które zawarła UE.[24] Dane sformułowania są interpretowane przez TSUE w kontekście wyrażeń stojących w ich bezpośrednim sąsiedztwie[25] lub w odniesieniu do całości aktu prawnego.[26] Ma to zapewnić większą spójność, jednolitość i podkreślić funkcjonalną jedność systemu.

Kolejną i chyba najczęściej używaną przez Trybunał wykładnią, jest metoda celowościowo-funkcjonalna[27], która spełnia trojaką rolę. Po pierwsze chroni cele Unii Europejskiej, do drugie zapobieganiu osiągnięciu sprzecznych z prawem UE rezultatów, a po trzecie pomaga wypełniać luki w prawie.[28] Polega ona na formułowaniu normy prawnej w kontekście celu jakiemu ma służyć. Może polegać zarówno na odwołaniu się do celu traktatowego czy tzw. ducha traktatu („the spirit of the Treaty”) lub celu, w którym został ustanowiony dany akt prawa wtórnego, zespół przepisów czy nawet pojedynczy przepis.[29]

Podsumowanie

Podsumowując powyższe rozważania należy stwierdzić, że specyfika prawa Unii Europejskiej (w tym wielojęzyczność, autonomiczna siatka pojęciowa i własne, często niepisane zasady) przekłada się na złożony i wieloaspektowy charakter jego wykładni. Ograniczenie liczby języków urzędowych czy propozycja obalenia tezy o domniemaniu identyczności między tekstem oryginału, a tłumaczeniem wcale nie rozwiąże problemu. Jego istota jest głębsza. Polega m. in. na wzajemnym przenikaniu się porządków prawnych poszczególnych państw członkowskich, wnikaniu prawa międzynarodowego do tych porządków, szerokim udziale niepisanych zasad i zwyczajów, a także dużej roli orzecznictwa TSUE w wykładni prawa UE. Nie będzie przesadą również wysunięcie tezy, że obecnie zatarła się już granica miedzy interpretacją, a współtworzeniem prawa przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.


[1] M. de Montaigne, 1588, Les Essais, Editions Slatkine, 1987.

[2] W piśmiennictwie polskim nie ma ustalonej terminologii opisującej tę zasadę; Na przykład A. Jopek posługuje się nazwą „zasada równości wszystkich wersji językowych”(A. Jopek, O tłumaczeniu prawniczym po nowemu, „Lingua Legis”, 8/2000, s.51).

[3] Wersje aktów prawnych we wszystkich 23 językach urzędowych Unii Europejskiej.

[4] A. Doczekalska, Interpretacja wielojęzycznego prawa Unii Europejskiej, Europejski Przegląd Sądowy, 5/2006, s.14-21.

[5] Por. Wyrok z 03.03.1977 r. w sprawie North Kerry Milk Products, 80/76, ECR 0425; Wyrok z 02.04.1998 r. w sprawie C-296/95 Commissioners of Customand Excise, ex parte EMU Tabac and others (SARL), ECR I-1605.

[6] Por. S. Šarčević, New Approach to Legal Translation, The Hague: Kluwer Law International, 2000, s.20, 64.

[7] A. Doczekalska, Interpretacja wielojęzycznego prawa Unii Europejskiej…op.cit.

[8] M. Tabory, Multilingualism in International Law and Insitutions, Alphen aan den Rijn, Rockville: Stijhoff & Noordhoff 1980,  s. 146; S. Šarčević, New Approach to…. s. 223-224.

[9] E. A. Nida, Principles of corespondence w: L. Venuti, The Translation Studies Reader, Routledge, London and New York, 2000, s. 126.

[10] A. Doczekalska, Interpretacja wielojęzycznego prawa Unii Europejskiej…op.cit.

[11] Rozporządzenie nr 1346/2000 z 29 maja 2000 r. o postępowaniach w sprawie niewypłacalności, regulującego międzynarodowe skutki postępowania upadłościowego lub naprawczego prowadzonego w jednym z państw członkowskich, Dz. Urz. UE L160/1 z 30.06.2000 r.

[12] Ibidem.

[13] Ibidem.

[14] Protokół (nr 9) w sprawie roli parlamentów państw członkowskich w Unii Europejskiej, Dz.U. C 321E z 29.12.2006 r., str. 227—228.

[15] Autor zastrzega, że przedstawione powyżej błędy w tłumaczeniach mogły już zostać poprawione.

[16] A. M. Lopez-Rodriguez, Towards a European Civil Code without a Common European Legal Culture? The Link between Law, Language and Culture, Brooklyn Journal of International Law, 29/2004, s.1200.

[17] Ze względu na istotne różnice pomiędzy niemieckim językiem prawnym Niemiec i niemieckim językiem prawnym Austrii do aktu akcesyjnego Austrii dołączono Protokół nr 10 (Dz. Urz. UE C241 z 29.08.1004 r., s.370), który określa stosowanie specyficznych terminów austriackich języka niemieckiego w Unii Europejskiej.

[18] Por. Wyrok z 15.07.1964 r. w sprawie Costa przeciwko ENEL, C-6/64, Zb. Orz. z 1964 r. s.1251.

[19] Por. Wyrok z 03.03.2005 r. w sprawie C-428/02 Fonden, ECR I-1527.

[20] Por. Wyrok z Wyrok z 03.03.2005 r. w sprawie C-428/02 Fonden, ECR I-1527; Wyrok z dnia 19.06.1980 r. w sprawie 803/79 Roudolf, ECR 2015; Wyrok z 12.11.1969 r. w sprawie 29/69 Stauder.

[21] Por. Wyrok z 05.12.1967 r. w sprawie 19/67 Soziale Verzerkeringsbank, ECR 445; Wyrok z 12.07.1979 r. w sprawie 9/79 Koschniske, ECR 2717.

[22] H. G. Schermers, D. Waelbroeck, Judical Protection in the European Communities, Deventer-Boston  2002, str.13; H. Rasmussen, Towards a Normative Theory of Interpretation of Community Law w: E. G. Jacobs, Europe and American 1992 and Beyond: Common Problems – Common Solution?, Chicago 1993, s.167-171.

[23] Por. Wyrok z 30.04.1979 r. w sprawie 11/76 Netherlands v. Commission (Butter Sales Case), ECR 245; Wyrok z 07.02.1985 r. w sprawie 135/83 Abels, ECR 0469.

[24] R. Lauward, Interpretation of International Agreements by National Courts: An EC view w: M. Bronkers, R. Quick, New Directions in International Economic Law. Essays in Honour of Jahn H. Jackson, Haga – Boston – London 2000, s. 512.

[25] Wyrok z 09.02.1995 r. w sprawie C-412/93 Leclerc-Siple, ECR I-179.

[26] Wyrok z 28.06.1983 r. w sprawie 271/81 Mialocą, ECR 2057; Wyrok z 05.02.1976 r. w sprawie 87/75 Bresciani, ECR 129.

[27] H. von der Groeben, J. Thiesing , C. L. Ehlermann, Kommentar zum EU/EG-Vertrag, Baden-Baden 1997, s.387.

[28] H. G. Schermers, D. Waelbroeck, Judical Protection…, op. cit.

[29] Por. Wyrok z dnia 04.11.1993 r. w sprawach połączonych C-267-268/91: Criminal proceedings agains Bernard Keck and Daniel Mithourand, ECR I-6097, §11-18; Wyrok z 14.07.1994 r. w sprawie 91/92 Faccini Dori, ECR I-3325.

Anita Pałys

Zasada pierwszeństwa w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach polskich.

            Zasada pierwszeństwa, inaczej zasada supremacji, prymatu, czy też nadrzędności prawa unijnego nad prawem krajowym Państw Członkowskich jest jedną, obok bezpośredniego obowiązywania i stosowania prawa unijnego, prounijnej wykładni prawa krajowego, zasadą stosowania prawa unijnego, która należy do fundamentalnych zasad funkcjonowania Unii Europejskiej.[1] Jej celem jest rozstrzygnięcie kwestii pierwszeństwa zastosowania normy prawa unijnego, czy też normy prawa krajowego w wypadku kolizji tych dwóch norm. W takich sytuacjach prawo unijne ma pierwszeństwo przez prawem krajowym.W związku z tym, iż ani Traktat o Unii Europejskiej, ani Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej nie stanowi definicji normatywnej zasady pierwszeństwa, należy przyjąć,że należy ona do zasad ogólnych, które znajdują się w katalogu źródeł prawa pierwotnego.  Zasada pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem wewnętrznym Państw Członkowskich po raz pierwszy pojawiła się w orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości w sprawie 6/64 Costa v. E.N.E.L.[2] Trybunał stwierdził: w związku z włączeniem do prawa każdego z krajów członkowskich przepisów pochodzenia wspólnotowego, a bardziej ogólnie ze względu zarówno na brzmienie, jak ducha traktatu, państwa nie mogą uznawać pierwszeństwa przed porządkiem prawnym, jaki przyjęły na zasadach wzajemności, jednostronnego, późniejszego przepisu, którego w związku z tym nie mogą temu porządkowi prawnemu przeciwstawić. Zasada prymatu prawa unijnego przed prawem krajowym jest utrwalona w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z lat 1960 – 1990[3]. Głównym celem wspomnianych orzeczeń było rozszerzenie znaczenia oraz wyznaczenie zakresu zastosowania zasady pierwszeństwa.[4] Tak więc, w Wyroku z 17 grudnia 1970 roku Internationale Handelsgesellschaft GmbH przeciwko Einfuhr – und Vorratsstelle für Getreide und Futtermittel[5], ETS stwierdził nadrzędność prawa wspólnotowego [unijnego] nad normami konstytucyjnymi Państw Członkowskich. W kolejnym orzeczeniu[6] ETS sformułował zakaz stosowania przez Państwa Członkowskie norm prawa krajowego sprzecznych z prawem wspólnotowym [unijnym]. W wyroku Simmenthal – II Trybunał Sprawiedliwości wyinterpretował z zasady pierwszeństwa kilka obowiązków władzy ustawodawczej w stosunku do procesu legislacyjnego, np. zakaz ustanawiania norm prawa wewnętrznego, które mogłoby być sprzeczne z prawem unijnym.

            Zasada pierwszeństwa przechodziła ewolucję w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości[7]. Po rozszerzeniach Unii Europejskiej do 27 Państw Członkowskich, 1 maja 2004 roku oraz 1 stycznia 2007 roku, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej miał za zadnie „zmierzyć się” z wieloma pytaniami prejudycjalnymi wnoszonymi przez sądy krajowe nowoprzyjętych Państw Członkowskich (różne systemy prawne), w tym polskie[8] . Dlatego też za nowe orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznaję wyroki wydane od 1 maja 2004 roku, choć ETS klasyfikuje orzeczenia na te, które zostały wydane do wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego (1 grudnia 2009 r.) oraz na te, które zapadły po wejściu w życie przytoczonego traktatu.

            Nowe orzecznictwo TSUE dotyczące zasady prymatu prawa unijnego nad prawem krajowym nie formułuje expressis verbis ani jej definicji, ani zakresu jej zastosowania, czy obowiązywania. Zasada pierwszeństwa w tych orzeczeniach występuje przy okazji kolizji  między materialnym prawem unijnym a prawem krajowym. Nie ma ona na pewno charakteru pierwszorzędnego. Analizowane orzeczenia dotyczą przedstawionych przez sądy krajowe pytań prejudycjalnych między innymi: z zakresu prawa podatkowego[9], zwrotu pomocy finansowej przekazanej przez państwo[10].

            Pierwszeństwo prawa unijnego nad prawem krajowym stało się przedmiotem rozpatrywanej przez ETS sprawy C-313/05 Maciej Brzeziński v. Dyrektor Izby Celnej w Warszawie[11](pierwsze pytanie prejudycjalne zadane przez polski sąd!). Maciej Brzeziński, będący powodem w sprawie dokonał w Niemczech zakupu samochodu marki Volkswagen, rok produkcji 1989. Po sprowadzeniu auta na terytorium Polski uiścił kwotę 855 złotych tytułem podatku akcyzowego. Miesiąc później, powód zwrócił się do Urzędu Celnego o zwrócenie kwoty wniesionego podatku, uznając, iż pobranie podatku akcyzowego jest niezgodny z dawnym art. 23, 25 oraz 90 TWE (dzisiaj odpowiednio art. 28, 30 oraz 110 TfUE). Wniosek ten został odrzucony przez Naczelnika Urzędu Celnego. Brzeziński złożył odwołanie do Dyrektora Izby Celnej w Warszawie. Organ ten utrzymał w mocy decyzję Naczelnika Urzędu Celnego oraz oddalił rozpatrywane odwołanie. Decyzja Dyrektora Izby Celnej została zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Powód we wniosku zażądał uchylenia tej decyzji oraz rościł o zwrot wartości wniesionego podatku akcyzowego przez organ celny, powołując się na sprzeczność prawa krajowego z prawem wspólnotowym. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie postanowił zwrócić się z następującymi pytaniami prejudycjalnymi do ETS:

1) Czy przepis art. 25 [WE], w którym został zawarty zakaz nakładania między państwami członkowskimi ceł przywozowych i wywozowych oraz opłat o skutku równoważnym, zakazuje państwu członkowskiemu stosowania art. 80 [ustawy o podatku akcyzowym] w sytuacji, kiedy podatek akcyzowy pobierany jest od nabycia każdego samochodu, niezależnie od miejsca jego pochodzenia przed pierwszą rejestracją na terenie kraju?

2) Czy przepis art. 90 [akapit pierwszy WE], […] zezwala państwu członkowskiemu na nałożenie podatku akcyzowego na samochody używane sprowadzane z innych państw członkowskich przy jednoczesnym nieobciążaniu tym podatkiem sprzedaży samochodów używanych zarejestrowanych już w Polsce, w sytuacji kiedy podatek akcyzowy został nałożony na wszystkie samochody niezarejestrowane na terytorium kraju, zgodnie z treścią art. 80 [ust. 1 ustawy o podatku akcyzowym]?

3) Czy przepis art. 90 [akapit drugi WE], […] zezwala państwu członkowskiemu na nałożenie podatku akcyzowego według zmiennej stawki procentowej ze względu na wiek pojazdu i pojemność silnika, wyrażonej w § 7 [rozporządzenia] na samochody używane sprowadzane z innych państw członkowskich, jeżeli według podobnego wzoru obliczany jest podatek dla sprzedaży samochodów używanych w kraju dokonanej przed ich pierwszą rejestracją na terenie kraju i ten podatek wpływa następnie na cenę tego samochodu przy dalszej jego odsprzedaży?

4) Czy przepis art. 28 [WE] zakazuje państwu członkowskiemu utrzymania w mocy art. 81 [ustawy o podatku akcyzowym], zgodnie, z którym podmioty dokonujące nabycia wewnątrzwspólnotowego samochodów osobowych niezarejestrowanych na terytorium kraju, zgodnie z przepisami o ruchu drogowym, są obowiązane po przywozie na terytorium kraju złożyć deklarację uproszczoną do właściwego Naczelnika Urzędu Celnego w terminie pięciu dni, licząc od daty nabycia wewnątrzwspólnotowego?

            Trybunał Sprawiedliwości uznał, iż podatek akcyzowy jest sprzeczny z dawnym art. 90 akapit 1 TWE odnośnie wysokości kwoty nakładanej na pojazdy, które są nabyte w innym Państwie Członkowskim niż Polska, używane dłużej niż dwa lata, która przewyższa rezydualną kwotę podatku o wartości rynkowej podobnych pojazdów wcześniej zarejestrowanych w Polsce.[12] Zdaniem Trybunału, do sądu krajowego należy zbadanie, czy sporne przepisy prawa krajowego dotyczącego podatku akcyzowego wywołuje wyżej wspomniane skutki. Po otrzymaniu odpowiedzi na zadane pytanie prejudycjalne, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał wyrok kończący postępowanie zgodnie z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości,  nakładając obowiązek zwrotu nadpłaconego podatku akcyzowego przez organ celny na rzecz Macieja Brzezińskiego.

            Kolejnym orzeczeniem, w sprawie polskiej, zajmującym się zasadą prymatu prawa unijnego nad prawem wewnętrznym jest wyrok w sprawie C-314/08 Krzysztof Filipiak przeciwko Dyrektorowi Izby Skarbowej w Poznaniu[13]. Sprawa dotyczyła odliczenia od podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych kwoty składek z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego oraz społecznego, które były wnoszone przez Krzysztofa Filipiaka, obywatela polskiego, prowadzącego w Niderlandach działalność gospodarczą odpowiadającą strukturą organizacyjną polskiej instytucji spółki jawnej. Wszystkie opłaty, wymagane w Niderlandach były opłacane przez Powoda zgodnie z prawem niderlandzkim.  W dniu 28 czerwca 2006 roku Krzysztof Filipiak zwrócił się z wnioskiem do Naczelnika Urzędu Skarbowego w Nowym Tomyślu o interpretację w formie pisemnej odnośnie zakresu i sposobu zastosowania prawa podatkowego, gdyż normy krajowe na poziomie ustawowym uniemożliwiają Powodowi odliczenie wniesionych składek z tytułu ubezpieczenia społecznego oraz obniżenie podatku o kwotę uiszczonych składek na ubezpieczenie zdrowotne. Wszystkie wskazane składki Krzysztof Filipiak opłacał na terenie Niderlandów. We wniosku powód stwierdził, iż przepisy takie mają według niego charakter dyskryminacyjny oraz należy w tej sytuacji zastosować prawo wspólnotowe [unijne]. Naczelnik Urzędu Skarbowego w odpowiedzi na wniosek, uznał stanowisko Krzysztofa Filipiaka za nieuzasadnione, gdyż składki wnoszone w Niderlandach nie spełniały kryteriów ustalonych normach prawa polskiego. Powód odwołał się do organu wyższej instancji, który utrzymał w mocy postanowienie Naczelnika Urzędu Skarbowego w Nowym Tomyślu. Krzysztof Filipiak skierował skargi na decyzje organów skarbowych do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, który zwrócił się z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości dotyczącego wykładni art. 43 ust. 1 i 2 TWE w związku z normami prawa krajowego ograniczającymi prawo do obniżenia podstawy opodatkowania w podatku dochodowym wyłącznie o kwotę składki na obowiązkowe ubezpieczenie społeczne oraz składki na obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne zapłacone na podstawie przepisów prawa krajowego oraz stosownych norm ustawowych, w sytuacji, gdy obywatel polski podlegający nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu w Polsce od dochodów opodatkowanych w Polsce odprowadza także składki na obowiązkowe ubezpieczenie społeczne i zdrowotne w innym państwie członkowskim z tytułu prowadzonej tam działalności gospodarczej, a składki te nie zostały odliczone w tym innym państwie członkowskim Unii Europejskiej od dochodu i od podatku.  Drugie pytanie prejudycjalne zadane przez WSA w Poznaniu dotyczyło zasady pierwszeństwa. Mianowicie, czy unormowania wynikające z art. 43 ust. 1 i 2 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską należy interpretować w ten sposób, iż [mają one prymat nad przepis[ami] krajow[ymi] przyjęt[ymi] w art. 91 ust. 2 i 3 i art.190 ust. 1 i 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej […], w zakresie w jakim na ich podstawie nastąpiło odroczenie wejścia w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego?

            Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, iż: […] w myśl zasady pierwszeństwa prawa wspólnotowego kolizja pomiędzy przepisem prawa krajowego a przepisem traktatu stosowanym bezpośrednio jest rozwiązywana przez sąd krajowy poprzez zastosowanie prawa wspólnotowego i w razie potrzeby odmowę stosowania sprzecznego z nim przepisu prawa krajowego, a nie poprzez stwierdzenie nieważności przepisu krajowego, przy czym właściwość organów i sądów jest w tym zakresie sprawą każdego państwa członkowskiego. Zdaniem Trybunału Sprawiedliwości, sąd krajowy powinien stosować, zgodnie z zasadą pierwszeństwa, prawo wspólnotowe [unijne], w ramach trwającego sporu, mimo że Trybunał Konstytucyjny odroczył datę utraty mocy obowiązującej spornych przepisów.

            Tezy orzeczenia w sprawie C-314/08 Krzysztof Filipiak przeciwko Dyrektorowi Izby Skarbowej w Poznaniu brzmią następująco:

            Artykuły 43 WE i 49 WE (obecnie odpowiednio art. 49 oraz 56 TfUE) sprzeciwiają się uregulowaniu krajowemu, na podstawie, którego podatnik będący rezydentem może dochodzić, po pierwsze, odliczenia od podstawy opodatkowania kwoty składek na ubezpieczenie społeczne zapłaconych w trakcie roku podatkowego, i po drugie, obniżenia należnego podatku o kwotę składek na ubezpieczenie zdrowotne zapłaconych w tym okresie, tylko wtedy gdy rzeczone składki zostały zapłacone w państwie członkowskim opodatkowania, podczas gdy takich korzyści odmawia się, gdy składki zostały zapłacone w innym państwie członkowskim, nawet wówczas gdy nie zostały one odliczone w tym ostatnim państwie członkowskim.

      W tych okolicznościach zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego zobowiązujesąd krajowy do stosowania prawa wspólnotowego i do odstąpienia od stosowania sprzecznych z nim przepisów krajowych, niezależnie od wyroku krajowego sądu konstytucyjnego, który odracza utratę mocy obowiązującej tych przepisów, uznanych                      za niekonstytucyjne.

            W związku z uzyskaniem statusu członkostwa Polski w Unii Europejskiej jest ona zobowiązana do wykonywania prawa unijnego zgodnie z przepisami traktatów stanowiących Unię Europejską. Poprzez akcesję Polska zaakceptowała zasadę pierwszeństwa prawa unijnego wobec prawa krajowego.[14] Omawiane orzeczenia miały na celu ukazać problemy z jakimi spotykały się składy orzekające w zakresie stosowania prawa unijnego. W sprawie Filipiak przeciwko Dyrektorowi Izby Skarbowej w Poznaniu zasada pierwszeństwa dotyczyła m. in. unormowań konstytucyjnych, gdzie ETS stwierdził, iż zasada prymatu prawa unijnego jest bezwzględna w tym znaczeniu, że konstytucje Państw Członkowskich muszą być z nimi zgodne. Choć sprawa Brzeziński przeciwko Dyrektorowi Izby Celnej w Warszawie literalnie nie dotykała kwestii zasady nadrzędności prawa unijnego nad prawem krajowym, to stała się ona istotna ze względów historycznych, ponieważ było to pierwsze pytanie prejudycjalne skierowane przez polski sąd administracyjny. Dane statystyczne potwierdzają założenie, iż polskie podmioty legitymowane do składania pytań prejudycjalnych są aktywne w tej materii na tle innych Państwa Członkowskich przystępujących do Unii Europejskiej w 2004 roku [15]. Oznacza to, że władza ustawodawcza musi harmonizować za pomocą dyrektyw prawo unijne, aby przede wszystkim uniknąć przewlekłości postępowań toczących się przed polskimi sądami, które zawieszają procedurę w oczekiwaniu na orzeczenie w trybie prejudycjalnym wydane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.


[1] Witkowska Marta, Zasady funkcjonowania Unii Europejskiej, Warszawa 2008, s. 198 – 205,

[2] Wyrok TS z dnia 15 lipca 1964 r. Flamino Costa a Ente Nazionale EnergiaElettrica (E.N.E.L.), sprawa 6/64,

[4] Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, red. Skubisz Ryszard, Warszawa 2003, s. 39 – 74,

[5] Wyrok ETS z 17 grudnia 1970 roku Internationale Handelsgesellschaft GmbH przeciwko Einfuhr – und Vorratsstelle für Getreide und Futtermittel, sprawa 11/70 [1970] ECR 1125,  

[6] Wyrok ETS z 9 marca 1978 roku Amministrazione della Finanze dello Stato przeciwko Simmenthal SpA, sprawa 106/77 [1978] ECR 0629,

[7] Szerzej: http://www.trybunal.gov.pl/epublikacje/download/Trybunal_sprawiedliwosci.pdf,

[8] Dane statystyczne dotyczące działalności Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dostępne są pod adresem internetowym: http://curia.europa.eu/jcms/upload/docs/application/pdf/2012-06/ra2011_statistiques_cour_pl.pdf,

[9] Wyrok ETS z dnia 19 listopada 2009 roku Krzysztof Filipiak przeciwko Dyrektorowi Izby Skarbowej w Poznaniu, sprawa C-314/08,

[10] Wyrok ETS z dnia 18 lipca 2007 roku Ministero dell’Industia, del Commercio e dell’Artigianato przeciwko Lucchini SpA, sprawa C-119/05,

[11] Wyrok ETS z dnia 18 stycznia 2007 roku Maciej Brzeziński przeciwko Dyrektorowi Izby Celnej w Warszawie, sprawa C-313/05,

[12] Meritum. Unia Europejska. Prawo instytucjonalne i gospodarcze, pod red. Adama Łazowskiego, Warszawa 2008, s. 289 – 297,

[13] Wyrok ETS z dnia 19 listopada 2009 roku Krzysztof Filipiak przeciwko Dyrektorowi Izby Skarbowej                         w Poznaniu, sprawa C-314/08,

[14] Barcz Jan, Zagwarantowanie zasady pierwszeństwa prawa wspólnotowego wobec polskiego prawa krajowego a Traktat akcesyjny [w:] Prawo europejskie w polskim porządku prawnym. Stosowanie prawa europejskiego                w orzecznictwie sądów polskich, Tarnobrzeg 2005,

[15] http://curia.europa.eu/jcms/upload/docs/application/pdf/2012-06/ra2011_statistiques_cour_pl.pdf

 

Marek Szolc

Różnorodność językowa Unii Europejskiej jako warunek demokracji i integracji

Począwszy od podpisania i ratyfikacji Traktatu z Maastricht problem demokracji Unii Europejskiej był stałym obiektem zainteresowania i znajdował się w centrum debaty na temat bieżących problemów i przyszłości tej organizacji. Porażka projektu Konstytucji dla Europy oraz  trudności w procesie przyjmowania Traktatu z Lizbony pokazały wyraźnie, jak ogromnym wyzwaniem  jest tworzenie silniejszych więzów (jakich – między kim??) w obrębie Unii.

Historia dotkniętej gwałtownymi rewolucjami Europy wielokrotnie pokazała, że stabilność organizmów politycznych wymaga u swoich podstaw dopasowania rozwoju ustrojowego i społecznego. W innych wypadkach, prędzej czy później, rewolucje czy przewroty obalały istniejący porządek. Z tych samych powodów integracja Europy zgodna z ideami traktatów stanowiących Wspólnoty Europejskie i samą Unię wymaga nie tylko postępów w życiu politycznym czy gospodarczym, ale i społecznym. Zagadnienie języka pojmowane w najszerszy możliwy sposób staje się istotną do rozważenia i domagającą się odpowiednich rozwiązań legislacyjnych kwestią. Język jako taki jest bowiem spoiwem państw i organizacji, jak również podmiotem i przedmiotem szeroko pojętych polityk – z jednej strony formowanie się języka to proces, na który wpływ ma organizacja polityczne, z drugiej  oparta jest ona zawsze na matrycy, jaką wyznaczają dla niej procesy językowe.[1]

Problem różnorodności językowej integrujących się państw towarzyszył Wspólnotom Europejskim, a następnie Unii Europejskiej, praktycznie od początku ich istnienia. Artykuł 1 rozporządzenia 1/1958/EWG z 1958 roku w sprawie określenia systemu językowego Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej ustanowił języki: francuski, niemiecki, włoski i niderlandzki jako robocze i urzędowe.[2] Natomiast artykuły 4 i 5 określiły, że wszystkie dokumenty powszechnie obowiązujące i Dziennik Urzędowy Wspólnoty mają być publikowane we wszystkich czterech językach. Rozporządzenie to dało podstawy pod dzisiejszy kształt ustroju językowego Unii Europejskiej, z23 językami urzędowymi, będącymi jednocześnie językami urzędowymi państw członkowskich. Pytanie, czy jest to rozwiązanie najlepsze, wciąż pozostaje kwestią otwartą. Przyjęty na początku istnienia Wspólnot sposób radzenia sobie z wielojęzycznym środowiskiem, jakim siłą rzeczy była i jest integrująca się Europa, był obiektem krytyki z wielu względów: politycznych, ekonomicznych czy ideologicznych. W swojej pracy postaram się rozważyć, jaki wpływ ma szeroko traktowana wielojęzyczność i różnorodność językowa na procesy integracji oraz jej znaczenie dla demokracji wewnątrz Unii.

Na początku należy z całą mocą zaznaczyć, że różnorodność językowa UE nie sprowadza się w żadnym wypadku do jej 23 języków urzędowych. Przeprowadzone na zlecenie Komisji Europejskiej badania Euromosaic I wykazały, ze w krajach (wtedy jeszcze „dwunastki”) istnieje 48 społeczności mogących identyfikować się jako odrębne ze względu na używany język[3], z kolei Euromosaic III z 2005 opisujący sytuację w 10 nowych krajach członkowskich (bez Rumunii i Bułgarii) takich grup znalazł aż 90.[4]Co ciekawe, w przypadku Cypru i Luksemburga niektóre języki urzędowe – odpowiednio turecki i luksemburski – nie otrzymały statusu oficjalnego języka UE. Kontrowersje wzbudził również fakt przyznania tego statusu językowi gaelickiemu, który jest na co dzień używany jedynie przez niecałe 100 tys. mieszkańców Irlandii, mimo że zdecydowana większość Irlandczyków posługuje się angielskim.[5]

Dla zewnętrznego obserwatora przyjęte przez Unię rozwiązanie może wydawać się niekonsekwentne, bądź nielogiczne. Należy jednak przyjąć, że podstawowymi kryteriami, na jakich oparto obowiązujący system, były: zapewnienie obywatelom UE dostępu do aktów prawnych i dokumentów unijnych zredagowanych w ich ojczystym języku, danie im możliwości kontaktu z organami Unii przy pomocy tego języka oraz wsparcie zasady jednolitości. Jest to szczególnie istotne ze względu na linię orzecznictwa Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej: TFUE), która stoi na stanowisku, że wielojęzyczność, jako taka, jest niezbędnym elementem składającym się na wydajne działanie zasady legalności. Wyraz temu dał wyrok w sprawie C-361/01 P. Kik v OHIM  z 2003, gdzie Trybunał orzekł, że:

60 (…) wielojęzyczność jest niezbędnym komponentem efektywnego działania zasady praworządności we Wspólnotowym porządku prawnym, ponieważ wiele przepisów prawa pierwotnego i wtórnego ma bezpośrednie zastosowanie w narodowych systemach prawnych państw członkowskich.”[6]

Także inny wyrok TUES, w sprawie 283/81 Srl CILFITi Lanificio di Gavardo SpA. V Ministero della Sanità, pogłębia interpretację problemu wielojęzyczności w stosowaniu prawa unijnego:

„18 Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę, że akty prawa wspólnotowego są redagowane w wielu językach i że różne wersje językowe są na równi autentyczne; wykładnia przepisu prawa wspólnotowego wymaga zatem porównania poszczególnych wersji językowych.

19 Następnie należy zauważyć, że nawet w przypadku dokładnej zgodności wersji językowych prawo wspólnotowe stosuje właściwą sobie terminologię. Ponadto należy podkreślić, że pojęcia prawne nie mają koniecznie tej samej treści w prawie wspólnotowym i w poszczególnych systemach prawa krajowego.”[7]

Polski Sąd Najwyższy, w wyroku z 9 czerwca 2006 r. (OSNP 2007/11-12/160),również odniósł się do problemu wielojęzyczności w prawie Unii. Wyraźnie potwierdził, że interpretacja przepisów prawa wspólnotowego musi następować po uwzględnieniu wszystkich wersji językowych, a nie wyłącznie w brzmieniu w języku polskim podanym w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Sąd najwyższy zaznaczył jednakże, że w praktyce największe i decydujące znaczenie ma francuska wersja przepisu, ze względu na to, że jest to główny język roboczy Wspólnoty. W dalszej kolejności bierze się pod uwagę język angielski oraz inne języki.[8]

Ten sposób myślenia o wielojęzyczności w Unii bez wątpienia zapewnia z prawnego punktu widzenia daleko idący stopień koordynacji, integracji, a także do pewnego stopnia demokratyzacji Unii. Jednakże, w ciągu wielu lat istnienia Wspólnoty, a następnie UE kwestia języka była przedmiotem żywej debaty, zwłaszcza ze względu na koszty tłumaczeń. Dyskutowane były propozycje wprowadzenia jednego języka urzędowego, co miało dalece zredukować koszty administracyjne. Zabrakło jednak możliwości kompromisu, co do tego, który język wybrać. Według badań Eurobarometru z 2005 roku ponad połowa populacji UE znała angielski, jako swój pierwszy lub drugi język[9], co czyniło z niego głównego kandydata, również ze względu na stosunki międzynarodowe. Widać tu wszakże ogromne różnice: kraje takie jak Szwecja, Dania czy Holandia notują wskaźniki znajomości w okolicach 80-90%, w porównaniu do wyników nieprzekraczających 20% w Hiszpanii czy we Włoszech. Propozycje ustanowienia anielskiego, jako jedynego języka urzędowego spotykały się także z ogromnym sprzeciwem, zwłaszcza frankofońskiej części UE, broniącej tradycyjnie silnej pozycji języka francuskiego (co, jak wspomniałem wyżej, uwzględniał nawet polski Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie).

Dyskusje wokół tego tematu pokazały, że na poziomie oficjalnym takie działania nie mają szans na powodzenie, a pozycję wspomnianych języków, i w mniejszym stopniu niemieckiego, oddaje posiadany przez nie w Komisji Europejskiej status języków proceduralnych. Nie ulega również wątpliwości, że wprowadzenie jednego języka urzędowego UE byłoby głęboko sprzeczne z już przyjętą linią orzeczniczą TSUE. Można też zaryzykować tezę, że obniżyłoby to standardy demokratyczne Unii, pogarszając dostęp wielu jej obywateli do jej instytucji i prawodawstwa, dyskryminując z jednej strony osoby niebędące użytkownikami uznanego za urzędowy języka, z drugiej niesłusznie faworyzując użytkowników rodzimych.

Koszty tłumaczeń, tak demonizowane i wskazywane przez środowiska eurosceptyczne na jeden z unijnych absurdów, nie mogą być w żaden sposób pominięte podczas dyskusji o wielojęzyczności. Komisja Europejska szacuje, że koszt procedur związanych z usługami językowy opiewa na około 1% całego budżetu unijnego.[10] Czy to dużo, czy mało dla organizacji o tak ogromnej skali i różnorodności działań jak UE, pozostaje i pozostanie kwestią sporną. Nie można jednak zaprzeczyć, że tłumaczenie konieczne ze względu na utrzymanie zasady praworządności i zapewnienie wszystkim obywatelom UE równego dostępu do aktów prawa europejskiego, przynosi potencjalnie ogromne oszczędności samym rządom i gospodarkom państw członkowskich. Ze względów praktycznych dla osób stosujących prawo pierwszym punktem odniesienia  będzie zawsze wersja językowa aktu prawa pierwotnego lub pochodnego zgodna z tą, w jakiej stworzony został porządek prawny kraju, gdzie dane przepisy mają zostać zastosowane. Koszty finansowe, sądowe, prawne i społeczne wywołane przez niemożliwy do uniknięcia chaos i różnice w tłumaczeniach tych samych aktów unijnych opublikowanych np. włącznie po francusku mogłyby potencjalnie przyćmić oszczędności, jakie przyniosłaby rezygnacja z usług sztabów profesjonalnych i doświadczonych tłumaczy obecnie pracujących nad aktami prawnymi.

Odwołując się jednak wyłącznie do standardów językowych i demokratycznych nie da się nie zauważyć deficytów przyjętych rozwiązań. Jak wyżej wspomniałem, na co dzień miliony obywateli UE posługują się językami innymi niż 23 oficjalnie przyjęte za urzędowe. Szacuje się, że liczba użytkowników języków mniejszościowych i regionalnych przekracza 50 milionów, co stanowi 10% mieszkańców UE.[11]Obecna sytuacja, w jakiej się znajdują,jest konsekwencją procesów historycznych i politycznych, do których Unia, jako taka, się nie odwołuje. Osoby te są pełnoprawnymi obywatelami Unii Europejskiej, niestety, nie mogą w zdecydowanej większości liczyć na specjalne względy unijnych organów. Zagadnienia te są w traktatach poruszone w sposób dość oględny. Artykuł 128 Tytuł IX, Traktatu z Maastricht, następnie powtórzony, jako artykuł 151 Tytuł XII Traktatu z Amsterdamu stanowi, że:

„1. Wspólnota przyczynia się do rozkwitu kultur Państw Członkowskich w poszanowaniu ich różnorodności narodowej i regionalnej, równocześnie podkreślając znaczenie wspólnego dziedzictwa kulturowego.”

Kwestia językowa została także poruszona w Karcie praw podstawowych UE[12]. Artykuły 21 i 22 zabraniają dyskryminacji ze względu na język oraz zawierają deklarację mówiącą, że: „Unia szanuje różnorodność kulturową, religijną i językową”. Te ogólne zapisy z punktu widzenia Unii nie tworzą jednak żadnej wspólnej polityki językowej, taka bowiem w świetle obowiązujących przepisów prawa UE -nie istnieje. W oparciu o zasadę pomocniczości, organy unijne w tym zakresie jedynie ożywiają współpracę między państwami członkowskimi oraz promują aspekt europejski w politykach językowych krajów UE, co stanowił np. Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską w dawnych artykułach 149 i 150.[13]

Z punktu widzenia czystej statystyki wydaje się absurdalne, że ponad 9 mln użytkowników języka katalońskiego nie cieszy się na poziomie UE takimi samymi prawami jak niewiele większe społeczeństwa czesko- czy portugalskojęzyczne oraz wielokrotnie mniej liczni użytkownicy słoweńskiego, estońskiego czy duńskiego. Status nadany w UE z powodu irlandzkiej specyfiki językowi gaelickiemu sprawia, że wszelkie argumenty oparte na ilości użytkowników tracą (by nie popaść w hipokryzję) na znaczeniu, gdyż nie da się w żaden sposób udowodnić, że języki łużyckie czy gaelicki szkocki, posiadające podobną ilość użytkowników posługujących się nimi na co dzień, są w jakiś sposób „gorsze” – nie otrzymały jednak z przyczyn prawnych przywileju spisania w nich choćby najważniejszych aktów prawa europejskiego.

W związku z całokształtem językowej polityki Unii Europejskiej i wszystkich państw członkowskich należy zadać sobie pytanie, do jakiego stopnia traktaty i porozumienia nakładają na kraje wchodzące w skład Unii obowiązek ochrony języków, podnosząc standardy demokratyczne i zabezpieczając przetrwanie formacji kulturowych, których są częścią. Obrońcy praw mniejszości językowych przyjmują za oczywiste istnienie wspólnej tożsamości i celów, a więc konsekwentnie, wspólnych praw grupy, za oczywiste. Niestety, zarówno unijne, jak i międzynarodowe ustawodawstwo w zakresie praw człowieka niejednokrotnie jest pod tym względem mniej jasne, brakuje w nim kategorycznych stwierdzeń, zobowiązań pozytywnych, które jako jedyne mogą w dłużej perspektywie powstrzymać asymilację grup mniejszościowych.[14]Nieprzychylne, a wręcz represyjne, traktowanie języków mniejszościowych było zawsze cechą rządów niedemokratycznych, autorytarnych i totalitarnych – reżimy wojskowe, faszystowskie i komunistyczne często prowadziły politykę planowej, wręcz brutalnej asymilacji. Wydaje się oczywiste, że dojrzała demokracja powinna postępować wręcz przeciwnie, co niestety, nawet w Europie, nie zawsze ma miejsce.

Niechlubnym przykładem opresyjnego wykorzystania istniejącego ustawodawstwa krajowego, wobec którego bezsilne są wszystkie porozumienia i konwencje międzynarodowe, jest Francja. Konstytucja francuska stanowi w niezwykle szeroko interpretowanym zapisie, że: “La langue de la République est le français[15] – „językiem republiki jest język francuski”. Niesprecyzowanie, czy chodzi o język urzędowy, czy jakąkolwiek inną formę traktowania francuskiego w porządku prawnym Francji doprowadziło do zanegowania za jego pomocą ogromnej większości praw użytkowników języków mniejszościowych i regionalnych. Nawet tak zdumiewające przepisy, jak zakaz subwencji dla lokalnej prasy, boleśnie dotykający wydawców tytułów baskijskich, alzackich czy bretońskich znajdują w praktyce francuskich sądów uzasadnienie właśnie w konstytucji Republiki. I to wszystko mimo poprawki z 2008 roku, dodającej artykuł 75-1, mówiący, że „les langues régional es appartiennent au patrimoine de la France[16] – „języki regionalne należą do kulturowego dziedzictwa Francji”. Co więcej, paraliżowanie jakiegokolwiek wsparcia dla języków regionalnych często motywuje się ochroną praw ludności frankofońskiej, co sprowadza to zagadnienie do kompletnego absurdu.[17]Sprzeczna z przestrzeganymi we wszystkich demokratycznych europejskich krajach językowa polityka państwa francuskiego mogłaby się doczekać pokaźnego opracowania, lecz wystarczy wspomnieć, że wzbudza kontrowersja i żywiołowe protesty, o których regularnie donosi prasa, by przywołać chociaż kilka tytułów z tego roku i ostatnich lat.[18]

W toku rozważań można dojść do niemal absurdalnego, ale dającego się obronić wniosku, że funkcjonująca sprawnie w Europie ochrona praw jednostki może współistnieć obok ignorancji dla praw zbiorowości i grup etnicznych.[19] Słabość instytucjonalna UE w tym zakresie boleśnie odbija się na prawach mniejszości we Francji.

Zgodnie ze słowami J. Habermasa „zagwarantowane konstytucyjnie instytucje wolności są warte tyle, ile potrafi z nich wydobyć nawykła do perspektywy, przyzwyczajona do praktyki samookreślenia się ludność.”[20] Z jednej strony więc zmiany w ustawodawstwie w oczywisty sposób  przyczyniają się do upodmiotowienia mniejszości,[21] z drugiej – ożywione ruchy mające na celu odrodzenie języków mniejszościowych stoją przed koniecznością aktywnego domagania się swoich praw. Jak już ustaliłem wcześniej, Unia Europejska w obecnym kształcie nie jest w stanie zapewnić im koniecznego wsparcia i ochrony.W badaniach nad językami mniejszościowymi często podnosi się zagadnienie prestiżu języka.[22] W XIX i XX w. niski prestiż społeczny wielu języków, np. celtyckich, utożsamianie ich z kulturą mniej rozwiniętą, zacofaniem, spowodowały ogromny spadek w liczbie użytkowników. Forma uznania i rozpoznania języków mniejszościowych i regionalnych na poziomie Unii Europejskiej wpisałaby się w zakres działań mających na celu podniesienie prestiżu tych języków, będących równouprawnioną częścią europejskiego dorobku kulturowego. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że zaniedbanie języka, jako formy komunikacji, przekazu, demokratycznego dialogu prowadzi do odłączenia danej społeczności od ogromnego, europejskiego projektu budowanego od ponad 50 lat.[23]Oczywistym jest, że nikt nie zgodziłby się (zwłaszcza w czasach kryzysu) na próbę zwiększenia ilości języków urzędowych UE – chociaż niewątpliwie dla Bretończyków, Fryzów, Łużyczan, Korsykan czy Friulów możliwość choćby elementarnego ujęcia ich języka w dorobku Unii Europejskiej, rozpoznania przez nią, że są ze swoją mową i kulturą równouprawnioną częścią wspólnego europejskiego dziedzictwa, byłaby cenna. Szlak dla korzystnych z punktu widzenia języków mniejszości i europejskiej demokracji rozwiązań przetarł rząd hiszpański, który w toku długich debat uzyskał przywileje dla użycia języków baskijskiego, katalońskiego i galicyjskiego w Unii. Dzięki postanowieniom podjętym podczas Rady Unii Europejskiej z 13 czerwca 2005 roku języki te mogą być w ograniczonym stopniu wykorzystywane podczas pracy instytucjach unijnych.[24] Już kilka miesięcy później, podczas 62 sesji plenarnej Komitetu Regionów przedstawiciele Katalonii, Walencji i Galicji wygłosili przemówienia w swoich ojczystych językach.[25] Na mocy osobnego porozumienia otrzymali oni taka samą możliwość w przypadku Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.[26]Niestety, ponieważ inicjatywa leży tutaj po stronie rządów państw członkowskich, które nie zawsze chętnie przyłączają się do tego typu akcji, rozwiązanie to ma ograniczone możliwości – rząd brytyjski, na przykład, nie przewidywał i nie przewiduje podejmowania tego typu korków.[27]

Jak pokazują przykłady irlandzkiego czy baskijskiego, które znajdując się na krawędzi wymarcia odzyskały znaczenie i cały czas wzmacniają swoją pozycję, czy nawet kornijskiego lub manx, wymarłych i przywróconych do życia przez poszukujących swoich korzeni entuzjastów, działania mające na celu uratowanie zagrożonych języków mniejszościowych mają głęboki sens oraz mogą być skuteczne. Niestety, przykłady bretońskiego, języków oksytońskich czy serbołużyckich, pozbawionych tak aktywnego wsparcia, dają przykład tego, jak łatwo można utracić resztki tak cennej różnorodności. Instytucje unijne, mimo nie zawsze najkorzystniejszego stanu prawnego czy stosunków finansowych, mają szansę odegrać w tych procesach rolę równie znaczącą i pozytywną, co np. Rada Europy.[28]

Zgodna opinia wielu specjalistów pokazuje, że o ile państwa tworzące Unie zostały zbudowane na oświeceniowym koncepcie „état-nation”, silna wspólnota europejska może powstać tylko na wielojęzycznych, różnorodnych podstawach.[29][30][31]Można mieć nadzieję, że działalność takich ośrodków jak Intergroup for Traditional Minorities, National Communities and Languages w Parlamencie Europejskim czy organizacji jak ELDIA – European Language Diversity for All lub Network to Promote Linguistic Diversity, wspieranych przez UE, będzie podnosić świadomość problemów i konieczności ochrony języków mniejszości we wszystkich państwach członkowskich. Tymczasem jednak Europejskie Biuro do Spraw Języków Rzadziej Używanych, pozarządowa organizacja finansowana przez środku unijne i rządowe, została zamknięte w 2010 z powodów materialnych.[32]Jeśli więc przestrzeń demokracji w UE ma się rozszerzać i pogłębiać, integracja postępować na polu społecznym, a dewiza – „zjednoczeni w różnorodności” – być faktem, a nie sloganem, Unia nie ma prawa zapomnieć o 50 milionach swoich obywateli, którzy na co dzień, wśród rodziny, przyjaciół czy pracy posługują się językiem innym, niż jej 23 urzędowe.

Bibliografia:

  1. Adamo Silvia, Kjær Anne Lise (Eds.), Linguistic Diversity and European Democracy,

wyd. Aldershot, Ashgate, 2011

  1. red. Chałupczak Henryk, Michalik Elżbieta, Mniejszości narodowe i etniczne w procesach transformacji oraz integracji, Lublin, wyd. Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie, 2006
  2. Gál Kinga, Hicks Davyth, Eplenyi Kata, Traditional Minorities, National Communities and Languages, Brussels, wyd. Kinga Gál, 2011
  3. Habermas Jurgen, Obywatelstwo a tożsamość narodowa. Rozważania nad przyszłością Europy, Warszawa, wyd. IFiS PAN, 1993
  4. José-María Arraiza, Blueprints for Babel: Legal Policy Options  for Minority and Indigenous Language, w: European Public Law, Issue 1, 2011
  5. Maalouf Amin, A rewarding challenge, Proposals from the Group of Intellectuals for Intercultural Dialogue set up at the initiative of the European Commission, Brussels, 2008
  6. red. Paradowski Ryszard, Unia Europejska a społeczeństwo obywatelskie, Poznań, wyd. Wydawnictwo Naukowe Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickieiwcza, 2005
  7. red. Wrocławska Elżbieta, Zieniukowa Jadwiga, Języki mniejszości i języki regionalne, Warszawa, wyd. Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii  Nauk, 2003
  8. Vieytez Eduardo J. Ruiz, Minorías, Inmigración y Democracia en Europa, una lectura multicultural de los derechos humanos, Valencia, Publicaciones de la Universidad de Valencia, 2006
  9. Żelazny Walter, Francja wobec mniejszości narodowych I etnicznych. Etniczność, etnopolityka, etnosocjologia,  Tyczyn, wyd. Wyższa Szkoła Społeczno-Gospodarcza w Tyczynie, 2000

[1]Vieytez Eduardo J. Ruiz, Minorías, Inmigración y Democracia en Europa, unalectura multicultural de los derechoshumanos, Valencia, Publicaciones de la Universidad de Valencia, 2006, s. 187–222

[2]Rozporządzenie nr 1 w sprawie określenia systemu językowego Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, www.eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=DD:01:01:31958R0001:PL:PDF

[4]Ibid.

[5] http://www.cso.ie/en/media/csoie/census/documents/census2011pdr/Pdf%208%20Tables.pdf

[8] http://pub.sn.pl/ow3_ia.nsf/0/3fb1e11763094301c125736c0048bd78/$FILE/III%20PK%200030_06.pdf

[9]EurobarometerEuropeans and their Languages, http://ec.europa.eu/public_opinion/archives/ebs/ebs_243_en.pdf

[10] http://ec.europa.eu/dgs/translation/faq/index_en.htm#faq_2

[11]GálKinga, Hicks Davyth, Eplenyi Kata, Traditional Minorities, National Communities and Languages, Brussels, wyd. KingaGál, 2011, s. 6

[12] http://www.europarl.europa.eu/charter/pdf/text_en.pdf

[13] http://eur-lex.europa.eu/en/treaties/dat/12002E/htm/C_2002325EN.003301.html#anArt150

[14]José-MaríaArraiza, Blueprints for Babel: Legal Policy Options  for Minority and Indigenous Language, w: European Public Law, Issue 1, 2011, s. 116

[15] Konstytucja Republiki Francuskiej, Artykuł 2, www.assemblee-nationale.fr/connaissance/constitution.asp

[16] Ibid., Artykuł 75-1

[17] Żelazny Walter, Francja wobec mniejszości narodowych I etnicznych. Etniczność, etnopolityka, etnosocjologia,  Tyczyn, wyd. Wyższa Szkoła Społeczno-Gospodarcza w Tyczynie, 2000, s. 45

[18] Protesters support regional languages, http://www.connexionfrance.com/Protests-France-regional-languages-Occitan-Breton-13588-view-article.html; Chrisafis Angelique, Local language recognition angers French academy, www.guardian.co.uk/world/2008/jun/17/france; Żelazny Walter, Francja …, s. 129; Habermas Jurgen, Obywatelstwo a tożsamość narodowa. Rozważania nad przyszłością Europy, Warszawa, wyd. IFiS PAN, 1993

[19] Żelazny Walter, Francja …, s. 129

[20] Habermas Jurgen, Obywatelstwo a tożsamość narodowa. Rozważania nad przyszłością Europy, Warszawa, wyd. IFiS PAN, 1993

[21] Chałupczak Henryk w: red. Chałupczak Henryk, Michalik Elżbieta, Mniejszości narodowe i etniczne w procesach transformacji oraz integracji, Lublin, wyd. Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie, 2006, s.13

[22] red. Wrocławska Elżbieta, Zieniukowa Jadwiga, Języki mniejszości i języki regionalne, Warszawa, wyd. Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii  Nauk, 2003, s. 80, 95

[23]Maalouf Amin, A rewarding challenge, Proposals from the Group of Intellectuals for Intercultural Dialogueset up at the initiative of the European Commission, Brussels 2008

[24] http://ue.eu.int/ueDocs/cms_Data/docs/pressdata/en/gena/85437.pdf

[25] http://www.europolitics.info/committee-of-the-regions-spanish-regional-languages-used-at-plenary-artr173837-34.html

[26] www.ombudsman.europa.eu/release/en/2006-11-30a.htm

[27]Commons Debates record, EU Linguistic Regime, en.wikipedia.org/wiki/Languages_of_the_European_Union#cite_note-2

[28] Poprzez dokumenty i porozumienia podobne do „Europejskiej karty języków regionalnych lub mniejszościowych” zatwierdzonej w 1992 roku

[29] Richter Dagmar, “The model character of Swiss language Law” w: Adamo Silvia, Kjær Anne Lise (Eds.), Linguistic Diversity and European Democracy, wyd. Aldershot, Ashgate, 20011

[30]Żelazny Walter, Francja …, s. 39

[31]Maalouf Amin, A rewarding…, s.5

[32]Oświadczenie Końcowe – European Bureau for Lesser Used Languages, http://eblul.eurolang.net/index.php?option=com_content&task=view&id=260&Itemid=1